Uratować od zapomnienia poległych w Płaskiej żołnierzy

Stowarzyszenie Woda Las w Płaskiej chce uratować od zapomnienie oraz niebytu mogiłę żołnierzy zamordowanych w Płaskiej 24 Września 1939 r . W chwili obecnej miejsce spoczynku, dojście oraz oznakowanie, w którym złożono ciała poległych żołnierzy nie wygląda w najlepszej kondycji, żeby nie powiedzieć jest w stanie opłakanym. Pomnik znajduje się na prywatnej działce, mamy jednak zielone światło i dużą chęć współpracy ze strony właściciela gruntu. Warto podkreślić, że jest to jedyne miejsce w Płaskiej tak mocno związane z wydarzeniami 1939 r. które mocno odcisnęły się w historii naszego kraju. Warto byłoby na 100 lecie wolnej Polski, oddać cześć żołnierzom, którzy walczyli o jej niepodległość i odrestaurować pomnik oraz zagospodarować dojście.

Oto krótka historia do, której udało nam się dotrzeć.

ROZJECHANI CZOŁGIEM  24 Września 1939  w Płaskiej

 

W niedzielę 24. września 1939. na drodze pomiędzy Mikaszówka a Płaska grupa polskich żołnierzy wracających z Grodna ( które padło 2 dni wcześniej) została rozjechana przez radziecki czołg (prawdopodobnie BT-7) z grupy pancernej mjr. Czuwakina  wydzielonej ze składu sowieckiej 2 Brygady Pancernej, był to jeden pojazd spośród kolumny która wtedy przejeżdżała. Według robionej kwerendy czołgiem tym dowodził (lub był kierowcą) mieszkaniec Grodna  nijaki Baran.

Bilans tego morderstwa (bo tak należy to zakwalifikować) był następujący: dwóch żołnierzy poniosło śmierć na miejscu, jeden ciężko ranny zmarł wieczorem i było kilku lekko rannych , którzy później przetransportowani do szpitala przeżyli.

Zabitych i ciężko rannego przywiózł wozem Olszewski mieszkający nad Pobojnym (tam gdzie dziś mieszka pan Jadeszko), następnie zabici zostali pochowani tam gdzie dziś znajduje się mogiła-pomnik a ciężko ranny został przetransportowany na podwórko Antoniego Łebskiego w Płaskiej gdzie zmarł wieczorem.

Z relacji świadka:….tego dnia 24 pod wieczór dowiedzieliśmy się, że bolszewicy czołgiem przed wioską rozjechali 6 żołnierzy polskich napotkali ich bezbronnych i czołgista kazał im iść środkiem drogi i puścił na nich czołg. „To te co po bokach byli to uciekli. Dwóch roztarte byli . Ja widziałam wiózł ich sąsiad na słomie i słomą byli przykryte tylko krew kapała na ziemię. Pochowali ich w przy małym lasku. Trzech innych przywieźli do nas, jeden miał urwana nogę a ciało z uda było zsunięte i powalane piaskiem…….on umarł i został pochowany razem z tamtymi. Nazywał się Paweł Herman i mieszkał kolo Poznania.”

Dokumenty zabitych wziął sołtys Biedulewicz, ale jego dom spalił się podczas wojny. Były tam jeszcze inne rzeczy (zegarek i papierośnica), które jak wspomina w Krajobrazach w artykule Ireneusza Sewastianowicza nie żyjący już dziś Konstanty Hańczuk widział u kogoś we wsi (jednak nie powiedział u kogo).

Udało nam się ustalić także fakt, że jeden z żołnierzy uciekł w las podczas masakry, strzelali do niego, ale zdołał się ukryć. To właśnie on powiadomił o zdarzeniu mieszkańców wsi. Z tego co wiemy, żołnierze zostali pochowani bez trumien, zostali tylko owinięci w koce.

 

Stowarzyszenie Woda Las chce odrestaurować tę mogiłę i umieścić na niej prawdę o tamtym wydarzeniu jak również zidentyfikować tam pochowanych.

Pawła Hermana już prawie zidentykowaliśmy , o pozostałych nic nie wiemy, dlatego zwracamy się z prośbą do mieszkańców może ktoś posiada jakieś wiadomości na ten temat.

 

Prosimy o kontakt na e-mail: wodalas@wp.pl lub telefon:691-281-708 Antoni Kuźma

Będziemy wdzięczni za wszelkie informacje.

 

Z góry dziękujemy!

 

 

Oto jak wygląda to na dzień przed rocznicą 23.09.2018 r.

DSC_0005 DSC_0007 DSC_0009 DSC_0010 DSC_0011 DSC_0012

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>